Stolik na czworo, sobota, dwudziesta. Nie przyszli
Odmówiłeś dwóm innym grupom, bo miałeś komplet. Zeszyt przy kasie mówi, że rezerwacja była, telefon do gościa nikt nie odbiera, a stolik stoi pusty w najlepszej godzinie tygodnia. Rezerwacje w Restauri budujemy wokół kilku prostych rzeczy: żeby goście dojeżdżali, żeby nikt nie musiał odbierać telefonu w szczycie i żeby kalendarz sali odpowiadał temu, co naprawdę się w niej dzieje.
Telefon przestaje dzwonić w szczycie
Rezerwacje z aplikacji wpadają do jednego panelu z trzema widokami: oś czasu dzisiejszego dnia, kalendarz miesiąca i lista. Ta, którą ktoś podyktował przez telefon, i ta z gościa z ulicy dopisujesz w tym samym miejscu, więc nie ma dwóch źródeł prawdy i nie ma dwóch grup przy jednym stoliku.
Podaż ustawiasz sam: limit rezerwacji na slot, limit osób na godzinę, maksymalna wielkość grupy przyjmowanej online. Większe towarzystwo dostaje komunikat, żeby zadzwoniło, bo takie rzeczy i tak trzeba dogadać głosem. Przy pełnej sali online zamyka się samo, jeśli prowadzisz plan stolików.
Na odpowiedź masz godzinę, liczoną w Twoich godzinach otwarcia. Zgłoszenie z nocy czeka do rana. Po pięciu minutach przypominamy w dzwonku, po godzinie rezerwacja odrzuca się sama i gość dostaje pełny zwrot. Dzięki temu obie strony wiedzą, na czym stoją, i nikt nie wisi w niepewności trzy dni.
Nie musisz też odrzucać, gdy akurat nie masz miejsca o tej godzinie. Odsyłasz do trzech alternatywnych terminów z krótką wiadomością, a gość akceptuje jeden dotknięciem. Rezerwacja, którą normalnie byś stracił, wraca do Ciebie przesunięta o kwadrans albo godzinę.
Puste stoliki kosztują, więc je zabezpieczamy
Przedpłatę włączasz tam, gdzie boli najbardziej, i tylko tam. Progi ustawiasz osobno dla dni tygodnia i przedziałów godzin, więc piątkowy wieczór może wymagać zaliczki, a środowy lunch nie. Przy nietypowo dużym ruchu menedżer podnosi próg na dziś jednym dotknięciem, na wybrane pasmo godzin, bez ruszania reguł bazowych.
Przy każdej rezerwacji widzisz kartę wiarygodności gościa, więc wiesz, kto przychodzi regularnie, a kto ma za sobą historię nieodwołanych rezerwacji. Przyjście potwierdzasz check-inem, nieobecność oznaczasz kwadrans po terminie. Gdy przedpłata przepada, część kwoty zostaje u Ciebie jako rekompensata za stolik, który trzymałeś.
Gość może zarezerwować anonimowo, bez podawania Ci nazwiska i telefonu. Widzisz wtedy oznaczenie w rodzaju „Gość A17”, ale dotyczy to wyłącznie rezerwacji z przedpłatą, a historia wizyt i ewentualne blokady działają tak samo jak zawsze. Jeśli wolisz znać nazwisko, wyłączasz to jednym przełącznikiem.
Chrzciny w sobotę zamykasz jednym wpisem
Dogadałeś event na siedemdziesiąt osób i sala jest zajęta na cały dzień. Dodajesz wydarzenie prywatne z datą, oknem godzin i zakresem blokady: cały lokal, same rezerwacje albo jedna strefa sali. Terminy znikają z aplikacji, a gość widzi komunikat, że lokal jest zarezerwowany na wydarzenie prywatne.
Jeśli na ten dzień były już rezerwacje, dostajesz wybór: odwołać je z pełnym zwrotem i przeprosinami albo zostawić i zamknąć tylko nowe terminy. Kelnerzy i kuchnia widzą event w swoich widokach, więc nikt nie dowiaduje się o siedemdziesięciu osobach w sobotę rano.
Przedpłata, która sprzedaje to, czego nikt nie zamawia
Sama zaliczka nikogo nie cieszy, więc przedpłata jest u nas drabinką. Ustawiasz minimum i budujesz nad nim poziomy, a gość sam decyduje, jak wysoko wejdzie.
Na każdym poziomie kładziesz to, co chcesz wypromować. Kieliszek wina powitalnego za piętnaście złotych od osoby. Deska serów za trzydzieści pięć. Butelka do kolacji i najlepszy stolik w sali za sześćdziesiąt. Dokładnie te pozycje, z których jesteś dumny, a które schodzą raz na tydzień, bo nikt nie ryzykuje przy pierwszej wizycie.
Poziomy sumują się, więc gość wchodzący wyżej bierze wszystko z niższych. Widzi czarno na białym, ile dokłada i co za to dostaje, a Ty masz wyższą kwotę zaksięgowaną przed wizytą i pewność, że ten stolik nie zniknie w sobotni wieczór.
Cała kwota schodzi potem z rachunku, więc nie sprzedajesz nic drożej. Zamieniasz część przyszłego rachunku na pieniądze, które masz wcześniej, i przy okazji stawiasz na stole dania, na które inaczej nikt by się nie zdecydował. To opcja, nie obowiązek: włączasz ją, gdy masz co promować.
Martwe godziny dostają powód, żeby żyć
Wtorek o piętnastej sam się nie zapełni, ale ma narzędzia. Happy Hours ustawiasz na konkretne dni i pasma godzin, z rabatem na wybrane pozycje karty. Do tego bonus za zamówienie z góry: pozycja gratis, zniżka na całe zamówienie albo podwójne punkty lojalnościowe.
Każde z tych narzędzi celuje w konkretną godzinę w konkretny dzień. To różnica między rabatem rozdanym wszystkim a rabatem, który dokłada gości dokładnie tam, gdzie masz lukę.
Wchodzimy do Warszawy i budujemy pierwszą falę lokali. Jeśli chcesz mieć rezerwacje w jednym miejscu od początku, odezwij się.
Mam lokal